bełkot pseudonaukowy

pseudonaukoweBełkot pseudonaukowy (http://nonsensopedia.wikia.com)- metoda opisywania rzeczywistości, stosująca pozornie bezsensowne nagromadzenie trudnych słów, albo bezsensownych w swej istocie. Dobra sztuczka, pozwalająca ze sprytnego debila lub po prostu miernoty zrobić inteligenta.

Taka definicja jest  sama w sobie bardzo prostacka, ale przytoczyłem ją w całości. Bełkot pseudonaukowy występuje przynajmniej w dwóch formach. Pierwsza, gdy mówiący świadomie stara się przedstawić w roli autorytetu w jakiejś dziedzinie lub starając się dowieść swoich racji, używa trudnych słów (czytaj: rzadko używanych i powszechnie nie rozumianych), które w swej treści tak na prawdę niczego nie dowodzą. Druga forma służy jedynie wywołaniu zdziwienia, konsternacji lub rozbawieniu słuchaczy. Temu też, mam nadzieję, będą służyły niżej przytoczone przykłady.

  • Empirycznie, paradoksalnie i parekselans. (Motorniczy Karol Krawczyk)
  • Jestem nonkonformistą – swój niezłomny ascetyzm
    zwalczam konsekwentnym hedonizmem.
  • W aspekcie stosunków bilateralnych ten fakt należy ocenić ambiwalentnie.
  • Masz urojenia adekwatności. (parafraza tekstu Waltera Kerr)
  • Używasz statystyk jak pijany facet latarni. Raczej dla wsparcia niż rozjaśnienia.
  • Ekshibicjonizujesz się swoją moralną degrengoladą.
  • Indolencja intelektualna, czyli twój wysoce niski iloraz inteligencji i niezdolność do sensownego formułowania zdań zniechęcają mnie to dalszej konwersacji z tobą.
  • W wyniku dedukcji dochodzę do konkluzji, że twoje indokryzmy wobec mojej aparycji są wręcz efemeryczne.
  • Czy mógłbyś skwantyfikować swój algorytm, byśmy w dalszej konwersacji mogli uniknąć redundancji niewiadomych.
  • Patrząc przez globalny pryzmat przemian twój szowinizm komplementarnie wpisuje w nacjonalistyczne hasła populistów.
  • Abstrahując od altruistycznych antyszowinizmów i metafizycznego biotyzmu konkluduje iż Twój wywód był niezmiernie sugestywny.
  • Piedestałem powyższego założenia jest, bądź co bądź, archaiczna metodyka współśrodkowości. Zatem idea ta, nawiązuje do inkoherentnej paraleli i wyalienowana jest z wątku lokalnego, o którym wcześniej wspominałem.
  • Egzemplifikując i respektując regulację artykułu 23 ustawy z dnia 23 kwietnia 1964 Kodeks Cywilny (Dz.U Nr 16,poz 93 z późniejszymi zmianami Kodeksu Cywilnego RP) uprzejmie potwierdzam twoje predystynacje.
  • Biorąc pod uwagę wizualny aspekt tego zagadnienia, jest ono specyficzne w swojej strukturze obiektywnej.
  • No bo jeżeli ktoś komuś coś, a nikt nikomu nic, to po cóż i na cóż. A co się tyczy względem tego to i owszem, gdyż z punktu patrzenia na punkt widzenia, kwintesencja omawianego zagadnienia jest nam bardzo dobrze znana. Lecz jeśli o mnie chodzi, to nie wiem o co chodzi.
  • Nie będę z Tobą konwersować, ponieważ egzystujesz w brodziku intelektualnym, co koliduje z moimi imperatywami, a poza tym nie rozumiesz koncepcji założeń.
  • Twoje zachowanie jest analogicznie adekwatne do sytuacji, w której jesteś zlokalizowany. Konkludując, twa dobroć jest pokłosiem wziętości, zaś złość, konsekwencją porażki.

Teraz krótki monolog.

Patrząc przez pryzmat suchej oceny, muszę stwierdzić, że  indolencja intelektualna jaką przejawiasz swym bytem nie obliguje mnie do analizy merytorycznej twojej pseudoanalizy. Masz rację w strukturze mezomerycznej, a twój wywód był niezmiernie sugestywny. Bądź co bądź, archaiczna metodyka współśrodkowości, nawiązująca do inkoherentnej paraleli, wyalienowana jest z wątku lokalnego. I tu się właśnie mylisz, gdyż wertykalny suplement twojego prakseologicznego pragmatyzmu retrospektywnego jest astralnie nieakceptowalny. Reasumując, w aspekcie stosunków bilateralnych ten fakt oceniam ambiwalentnie.

Miłej zabawy!